Jak dogadać się z koniarzem? :)
Dość częsta sytuacja. Dziewczyna uwielbia
konie, spędza w stajni każdą wolną chwilę. Czas mija, koleżanki
spotykają się z chłopakami a ona cały czas z końmi. A potem robi się
smutno, bo brakuje bratniej duszy, z którą można dzielić pasję.
Ale przecież nie musi tak być.
Można połączyć jedno z drugim. Przecież to że ktoś nie jest koniarzem, nie znaczy, że nie można się z takim człowiekiem zaprzyjaźnić.
No tak, ale o czym z takim gadać, skoro on nie ma żadnego pojęcia o koniach, które dla niego "śmierdzą i są brudne".
Tak, to częsty kłopot.
Świat „jeźdźców” jest dosyć hermetyczny.
Jeśli kogoś nie interesują konie ani jeździectwo, bardzo ciężko takiej osobie odnaleźć się wśród koniarzy, którzy mówią swoim językiem i każdą wolną chwilę spędzają w stajni. Przypuszczam, że podobnie jest w innych branżach np. wśród wielbicieli motorów.
Jednak świat jeździecki ma jedną przewagę.
Jest metoda, która pozwala zrozumieć koniarza, ludziom uważającym konie za prymitywne, brudne zwierzęta. To narzędzie to warsztaty „Konie uczą Ludzi”. (Takie spotkania są odbywane w różnych stadninach)
Na takich warsztatach zwykli ludzie mogą zrozumieć (jeśli chcą) dlaczego koniarze tak wiele czasu spędzają w stajni, tak bardzo kochają konie i jak wiele one mogą nam dać.
Nie trzeba wsiadać na konia, czyścić go ani po nim sprzątać aby zrozumieć ile możemy się od nich nauczyć o nas samych. I jak bardzo ta wiedza jest potem przydatna w codziennym życiu.

















