A dalej było tak...:)
Zgodziłyśmy się przychodzić i pomagać Panu (który okazał się handlarzem) przy jego koniach. Najpierw raz na dwa tygodnie, ale później... zaczęło nam się to tak podobać, że połknęłyśmy bakcyla i bywałyśmy u niego o wiele częściej ;)
Zgodziłyśmy się przychodzić i pomagać Panu (który okazał się handlarzem) przy jego koniach. Najpierw raz na dwa tygodnie, ale później... zaczęło nam się to tak podobać, że połknęłyśmy bakcyla i bywałyśmy u niego o wiele częściej ;)
Poznałyśmy
wielu wspaniałych ludzi, którzy pomagali i opiekowali się końmi. Z
czasem zaczęłyśmy przydzielać sobie konie pod opiekę (jedna lub dwie
osoby do jednego) i tak zaczęła się rozwijać nasza pasja.
Od tamtej pory przychodzimy do "naszych" koni coraz częściej, nawet 3 razy w tygodniu. Czerpałyśmy z tego (i dalej czerpiemy) dużo radości. Opiekujemy się końmi od ich narodzenia i patrzymy, jak wyrastają na piękne i silne zwierzęta.
Od tamtej pory przychodzimy do "naszych" koni coraz częściej, nawet 3 razy w tygodniu. Czerpałyśmy z tego (i dalej czerpiemy) dużo radości. Opiekujemy się końmi od ich narodzenia i patrzymy, jak wyrastają na piękne i silne zwierzęta.
W zwykłych stajniach pewnie za bardzo tego nie doświadczycie, ponieważ przychodząc tylko na treningi jeździeckie, tak naprawdę nie macie możliwości poznania historii konia, na którym jeździcie. My jesteśmy z nimi od początku, dzięki czemu zaprzyjaźniamy się, uczymy się ich zachowań i zwyczajów. Wiele z nich oswajamy ze światem ludzi, ponieważ rodzą się nieśmiałe lub dzikie.
I właśnie dlatego czujemy się na swój sposób wyjątkowe! :D
**Zdjęcia są naszego autorstwa, dlatego proszę o nie kopiowanie ich bez naszej zgody :)

Słodkie te koniki! <3
OdpowiedzUsuńMÓJ BLOG-klik
Super 😍😍 Zostanę na dłużej :)
OdpowiedzUsuńhttp://chocolate-monster911.blogspot.com
Dziękuję, miło że zostaniesz na dłużej :)
UsuńJa będę do Ciebie też zaglądała, bo masz na prawdę ciekawe posty :D
Masz cudowną pasję :) Kiedyś, kiedyś też interesowałam się końmi, jednak to porzuciłam. Przez wypadek dziewczyny, której uratowałam życie. Siła strachu jest zbyt duża, jednam mam nadzieję, że kiedyś wsiądę na konia :)
OdpowiedzUsuńhttp://alieever.blogspot.com/
Dziękuję :)
UsuńSzkoda, że już nie jeździsz... też miałam kilka wypadków i dalej jeżdżę, ale rozumiem sytuację i strach niektórych ludzi takich jak ty. Wieżę, że jeszcze kiedyś bez wielkiego strachu wsiądziesz na konia :D Powodzenia!